Strona główna

Metoda
Fulary

Autorska metoda improwizacji.

"Ten, kto zna natychmiast położenie dźwięków akordowych w utworze do którego improwizuje, nie potrzebuje żadnych innych skal."

Andy Timmons,
The Great Guitar Escape 2013 (Big Indian, Nowy Jork)

Skrzypce

improwizacja, kompozycja, aranżacja

Inne instrumenty

trąbka, saksofon i in. - improwizacja

Instrumenty klawiszowe

improwizacja, kompozycja (prawa ręka), aranżacja (lewa ręka)
H

Metoda Fulary

To najszybsza znana metoda nauki świadomej improwizacji. Działa zarówno w jazzie jak i prostych piosenkach z różnych gatunków (pop, metal, rock), a nawet pozwala improwizować do utworów z muzyki poważnej. Nadaje się znakomicie jako podstawowa metoda nauki improwizacji w muzycznych podstawówkach.

 

Nauka improwizacji podnosi iloraz inteligencji w każdym wieku

Metoda stosowana jest od 2008 roku przez nauczycieli i uczniów Szkoły Zespołów- prywatnej szkoły muzyki rozrywkowej w Ostrzeszowie.

0 +
improwizujących muzyków
0
lat doświadczenia
0 %
zadowolonych improwizatorów

Nagrania uczniów

 

Bartłomiej Jambroży

"All The Things You Are"

Daniel Lisek

Improwizacja na basie do standardu "Just Friends".

Małgorzata Dytfeld

Improwizacja wokalna do popowej piosenki - "If I Ain't Got You" (Alicia Keys).

Szymon Jeziorny

Improwizacja do własnej kompozycji na gitarze.

Oliwier Papiernik

Improwizacja basowa do trudnego standardu "Giant Steps" (Coltrane).

Michał Białowąs

"All Of Me"

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur.

Lorem ipsum dolor sit amet.

metoda fulary

Sklep internetowy

Mauris quis ante vel turpis

Aliquam eleifend dignissim

Pytania i odpowiedzi

 

1. Pełna świadomość. W każdym momencie improwizacji muzyk zapytany o „tę nutę” odpowie, że to septyma trzeciego akordu, na życzenie ogra też np. nonę czwartego akordu i poprowadzi ją do kwinty piątego.

2. Szybki całościowy czas nauki podstaw (schematy skal nie będą potrzebne, jedynie ich szeregi harmoniczne).

3. Przezroczystość – można zabrzmieć nią bardziej klasycznie, bluesowo, metalowo – w zależności od sposobu użycia.

4. Działa na różnych instrumentach.

5. Uwypukla szkielet harmoniczny i pozwala podążać za myślą kompozytora (zwłaszcza znaczenie tzw. linii wiodących).

6. Metoda znakomicie nadaje się do komponowania linii wokalnych, tematów utworów, aranżacji np. chórków. Będą to znacznie lepsze melodie niż „szukane w skalach”.

Jest w niej kilka rozdziałów, ok 30 stron, z opisem najważniejszych założeń, jednak to tylko jedna strona medalu – bez nauczyciela nie będzie to proste. Będą dostępne tu kursy online na różne instrumenty, ze sprzężeniem zwrotnym (gitara i bas na początek, reszta później), już wkrótce.

Nie jest to metoda na skróty, musimy się solidnie nauczyć ogrywać każdą funkcję jak na muzycznych studiach. Ale podejście jest zupełnie inne: wychodzimy od ważnych dźwięków i dochodzimy do techniki a nie na odwrót. Oszczędność czasowa polega na wiązaniu opalcowania ze świadomością.

Ciekawy fakt jest taki, że metoda jest zbudowana wg tzw. „ślimaka”, więc jeśli komuś wystarczy grać kilka długich, ładnych dźwięków – po pierwszym roku ćwiczeń (po ok 30 minut dziennie) ogra dowolny standard jazzowy z Real Booka (albo dowolną prostą piosenkę) w ten sposób używając tylko dwóch strun. W kolejnym roku nauczyłby się tzw. pionów – użycia wszystkich strun, a w kolejnym – poziomów – czyli użycia wszystkich pozycji instrumentu, czyli wymiatanie po całym gryfie.

Nie uczy, dzięki niej znaleźć można piękne dźwięki i mieć nad nimi władzę, ale działają wszystkie możliwe ćwiczenia techniczne z internetu.

Sprawdź nauczyciela. Poproś go np. o rejestrację improwizacji (bez przygotowania), gdzie ominie wszystkie kwarty, seksty, albo np. nony, lub podkreśli np. tercję trzeciego akordu i poprowadzi melodię do kwinty czwartego na dowolnym utworze, jeśli zagra od razu zapytaj – w ile czasu jest w stanie Cię tego nauczyć na całym gryfie. Zapewne otrzymasz odpowiedź, że to bardzo trudne i dla zaawansowanych, no właśnie… Czy ładne dźwięki są trudne i dla zaawansowanych? Uczy się powszechnie od złej strony – najpierw pokazuje skale, a potem stara się w nich „połapać”. To tak nie działa. Nie powstało w ten sposób żadne znaczące dzieło muzyki poważnej. Dobre metody to np. akademickie (akord- skala) ale są bardzo trudne, wymagają kilkunastu lat ćwiczeń do poziomu świadomości i zakuwania olbrzymiej ilości schematów. Tu Metoda Fulary zdecydowanie wygrywa.

Metoda powstała w procesie nauki i analizy kontrapunktu, zwłaszcza dzieł Bacha, który taką świadomość posiadał. Kontrapunkt to technika prowadzenia kilku melodii jednocześnie (bez podkładu). Każdy, kto grał utwory Bacha wie, że pomylenie jednej nuty działa tragicznie, cała sala wie, że jest błąd. To wyróżnia dzieła sławnego Niemca. Dzieje się tak, bo kontrapunkt uwypukla wszystkie możliwe pułapki i dźwięki gorzej brzmiące podkreśla. Często dla muzyków, którzy nigdy nie próbowali wartościować dźwięków to nie jest oczywiste i kwarta nad akordem durowym brzmi „jako tako” przez wiele lat, Dopiero po latach sami zauważają, że to nie działa. Jednym z najczęściej słyszanych zdań od uczniów jest takie „dlaczego nikt mi tego nie pokazał X lat temu?”.

To nie są skale, jest to metoda szkieletowa, ważne nuty muszą pojawić się tylko w niektórych miejscach (mocne części taktu), reszta zależy od Was, sami możecie stworzyć swoje zbiory dźwięków charakterystyczne tylko dla Was.

To dobre pytanie, które obnaża słabość edukacji muzycznej w ogóle. Może się zdarzyć, że mało ćwiczący absolwent mojej szkoły gra wyłącznie dźwięki „szkieletowe”, ale większość szuka swoich rozwiązań, a metodę traktuje tylko jako bazę świadomości. Można używać wszystkich 12 dźwięków i brzmią świetnie, jeśli ktoś wie, gdzie jest kręgosłup. Zresztą zobaczcie sami: gitarowe nagrania Bartka i Szymona brzmią zupełnie inaczej.

Ten akord jest tak, jak wszystkie inne, które spotkacie – prosty do zagrania Metodą Fulary. Na przykład tu nie gramy kwinty, czyli faktycznie (enharmonicznie) wykonujemy Cmaj7b5 – więc w Metodzie Fulary obniżamy kwintę w akordzie durowym (obniżamy drugi z „dwójki”). Banalne. ŚWIADOMOŚĆ to potęga. Wszystko wydaje się proste, jeśli jesteście świadomi. Macie władzę nad muzyką.

Tak, uczymy nią ośmiolatków. Świetnie to wygląda, jak małe dzieci wcale nie ćwiczące godzinami, grają standardy jazzowe (proste improwizacje, ale poprawne).

Nie, metoda nie uczy elementów muzyki. Frazowanie, timing, artykulacja, dynamika, różne metrum, i tak dalej – tego się nie nauczycie z książki – ale jeśli nauczyciel będzie weryfikował – podpowie. Potrzeba sprzężenia zwrotnego. Jednak faktem jest, że bez dobrych dźwięków na pewno nie będziecie obiektywnie dobrymi improwizatorami. Zawsze słychać, gdy ktoś zna dobre dźwięki, a ktoś inny gra jakąś skalą. Zjawisko to nazywam asymptotyką – ilość ćwiczonych skal nie zbliża do celu.

1. Nie są to najłatwiejsze opalcowania, zwłaszcza na bas. Jednak to świadomość zazwyczaj kuleje, muzycy mają czas na ćwiczenie palców zazwyczaj.
 
2. Pozornie wysoki próg wejścia. Dużo łatwiej byłoby to prostej piosenki zaimprowizować stosując pentatonikę lub gamę molową, jednak kultura dźwięku będzie kulała. Jest to ślepa uliczka w edukacji improwizacji, na dodatek dość zatłoczona.

O metodzie

pl_PL